Widać jednak, że brakuje nam w drużynie czwartego zawodnika - i to zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Szukamy więc innych możliwości - dodał szkoleniowiec.
- Teraz mamy kilka dni przerwy. Kiedyś gdy zastąpiła go żona nagle wszyscy polscy kadrowicze strzelali bezbłędnie, "na zero". Wiem, że w Polsce nie ma śniegu, ale wszyscy wzięli do kraju narty - większość sprzętu została jednak w Ramsau. 27 jedziemy tam na zgrupowanie, a później do Oberhofu, gdzie odbędą się najbliższe zawody. W przypadku występu kobiet zamieniają się rolami. Nowy Rok witamy w gronie biatlonowym. Mamy takich biathlonistów, ale brakuje im stabilności. Czasami trzeba na nie nakrzyczeć, ale to nie zdarza się często.
- Jestem zadowolony, choć może nie do końca. Nie mam żadnych świątecznych obowiązków - planuję tylko siedzieć, odpoczywać i jeść. Są tam problemy ze śniegiem, ale organizatorzy nie zamierzają rezygnować. Mimo tego potrafimy czasem znaleźć chwilkę, by z mężem wypić lampkę wina.
Na okres Bożego Narodzenia kadrowicze dostali wolne. Często rozmawiamy na typowo kobiece tematy, zdarza im się płakać za chłopakami - przyznaje Biełowa.
Jak dodała, na zgrupowaniu większość utrzymuje kontakt przez internet. Jeśli będą mieli możliwości chciałbym, żeby trochę pobiegali w terenie, pojeździli na rolkach. - Dzień mamy jednak rozpisany od rana do nocy. Jedziemy z mężem do Kijowa - tam jest prawie cała nasza rodzina. Na święta jadam wszystko, a szczególnie lubię ryby - wyjawiła Biełowa.
Trenerskie małżeństwo w trakcie zawodów pracuje wspólnie. Sprzedali 30 tysięcy biletów i jeśli będzie potrzeba mogą nawet zwozić śnieg z gór - powiedział Bondaruk. Cieszę się na to spotkanie, ponieważ nie widziałem ich od kilku miesięcy.