Wcześniej wdali się w bójkę z oddziałem policji.
. Chcieli nas wyrzucić z miejsca, które do nas należy. Niedawno władze administracyjne społeczności wyznaczyły grupę mnichów, która miała zastąpić niesubordynowanych braci z klasztoru Esfigmenou.
Waleczni mnisi nie dopuścili do eksmisji już drugi raz. Musieliśmy się bronić - wyjaśniał.
Konflikt ciągnie się już od wielu lat.
Według o. Metodios z monasteru Esfigmenou. - Byliśmy w kaplicy, kiedy zaatakowała nas grupa mnichów uzbrojonych w łomy i młotki. Jak mogli to zrobić tuż przed Świętami?! - mówił o. Duchowni z tego klasztoru, w przeciwieństwie do mieszkańców pozostałych 19 świętych przybytków z góry Atos, nie uznają zwierzchnictwa Patriarchy. Metodiosa, to właśnie ci mnisi zaatakowali łomami modlących się w kaplicy mieszkańców monasteru. - Nie sprowokowaliśmy ich.